toksyczny wstyd dda

Jak przełamać toksyczny wstyd w życiu DDA?

Transkrypcja odcinka podcastu


Karolina

– Cześć, jeżeli jesteś z domu, gdzie była przemoc albo uzależnienie, to temat wstydu i poczucia bycia gorszym może być dla ciebie ważny. Ja jestem Karolina, a za mną jest Magda Mickiewicz (psycholog i psychoterapeutka w trakcie cert.).

Magda
– Cześć, witajcie.

Karolina
– jesteśmy z Ośrodka Psychoterapii Recykling Myśli.  I chciałabym, żebyś na początek wyobraził sobie taką sytuację: jesteś w pracy i masz do zrobienia prezentację.

I osoby, które siedzą na tej prezentacji w ogóle ciebie nie słuchają. Siedzą w telefonie, ktoś tam wychodzi, ktoś sobie szepcze. I teraz dwie twoje reakcje. Pierwsza może być taka, że pomyślisz sobie, następnym razem muszę coś ciekawszego wymyśleć, żeby ich zaangażować. Co mogę zmienić?

A druga sytuacja jest taka, że myślisz sobie: jestem beznadziejny, nie nadaję się do tego, nigdy nie będę tego potrafił, po prostu jestem słaby. I tutaj robiąc taki znak stop✋, do tej sytuacji będziemy sobie na pewno wracać.

– Magda jak byś powiedziała, czym w ogóle jest wstyd?

Magda
-Wstyd przede wszystkim, myślę, że od tego trzeba zacząć jest zdrową emocją. Jest ona adaptacyjna, kształtuje się około 2-3 roku życia u dzieci. Dziecko nie rodzi się ze wstydem. 

Dopiero na bazie tego, jak zaczyna funkcjonować w swojej rodzinie, w najbliższym środowisku, zaczyna zauważać, że inne osoby stawiają granice, i że ono też samo może te granice stawiać, czyli tu się pojawia to słynne nie.

Dziecko zaczyna właśnie około drugiego roku życia wyraźnie zaznaczać, że czegoś nie chce – nie pójdzie gdzieś, nie założy jakiegoś ubrania ect. I ten wstyd jest potrzebny do tego, żebyśmy się mogli socjalizować, żebyśmy mogli nawiązywać tak naprawdę relacje z drugim człowiekiem, z mniejszymi i większymi grupami, które nas otaczają i w które wchodzimy.

Wstyd jeszcze dodatkowo właśnie informuje nas o tym, że jakaś granica została przekroczona, albo daje sobie na to przyzwolenie, czyli że – tak się mogło wydarzyć, to się zdarza, ludzie czasami ranią, czasami są dla nas zbyt natarczywi, ale ja mam w sobie właśnie te zasoby, że przekładam to na taką korzyść dla siebie, czyli mogę z tego wyciągnąć wnioski na przyszłość. Taki zdrowy wstyd, to bym powiedziała, że to jest przede wszystkim to.

Karolina
-Czyli mówisz o emocji, która jest adaptacyjna.  Która się pojawia w konkretnych sytuacjach, szczególnie rozumiem też społecznych, czyli powiedziałaś, że ona jest po coś – żeby też chronić nas przed jakimś ostracyzmem.

Magda
– Zgadza się, Dokładnie.

Karolina
-Bo teraz jeżeli ja pójdę w piżamie, na egzamin, albo na galę wręczenia nagród i ludzie będą na mnie patrzeć i że będą się chichotać, to prawdopodobnie pomyślę sobie – kurczę, to jednak nie był dobry strój, następnym razem się ubiorę inaczej. … Oczywiście, wiecie, ja teraz parodiuje, po to żeby było łatwiej zrozumieć.
Więc ten wstyd jest potrzebny po to, żeby społeczeństwo nas akceptowało, żeby przyjaciele i znajomi nas akceptowali, żebyśmy mieli jakiś wspólny język.

Magda
– Tak, dokładnie. Przede wszystkim do nawiązywania relacji. Żebyśmy wiedzieli, że to, co podałaś, bardzo dobry przykład z tą piżamą, chociaż taki śmieszny, ale on bardzo jasno obrazuje, że dzięki temu wiemy, jakie są normy, uczymy się tych norm, wiemy, że pewnych rzeczy nie zrobimy, bo właśnie nie są one akceptowalne.

Karolina
– A w takim razie, ponieważ będziemy dzisiaj mówić głównie do osób,  DDA/DDD, z domów, gdzie była przemoc czy uzależnienie.

Czym się różni, w takim razie to, o czym przed chwilą powiedziałeś, emocja wstydu od toksycznego wstydu? 

Magda
– Toksyczny wstyd pojawia się w momencie, jeśli mówimy tutaj o Dorosłych Dzieciach Alkoholików i DDD, czyli rodzin dysfunkcyjnych –  pojawia się w domach, gdzie rodzice nie mieli na tyle swoich własnych zasobów, żeby zajmować się też dziećmi, opiekować się nimi I zwracać uwagę przede wszystkim na potrzeby swoich dzieci.

I przekierowywali tę uwagę trudną – czyli na przykład komunikaty typu ty się nie nadajesz,  tobie cały czas nic nie wychodzi,  – na dziecko. Podstawą przy toksycznym wstydzie jest to, że naturalne potrzeby dziecka, z którymi się rodzi, z którymi idzie w życie, takie jak: bliskość, miłość, przynależność, zaufanie do rodziców, zostają w takich domach podważone. I dziecko dostaje tak naprawdę olbrzymi plecak, do którego są wkładane takie, możemy sobie to tak wyobrazić, wielkie kamienie. I oprócz tego, że mierzy się też ze swoimi jakimiś trudnościami adekwatnymi do wieku rozwojowego, to dodatkowo rodzice nie panując nad swoimi emocjami, szczególnie tam, gdzie na przykład jeden z rodziców jest uzależniony od alkoholu, gdzie skupia całą uwagę systemu rodzinnego –  to rodzice przekierowują właśnie te duże, trudne sprawy, te nieprzyjemne komunikaty na dziecka i wkładają takie olbrzymie kamienie do jego plecaka, a niestety później dziecko musi iść z tym plecakiem dalej w życie. I to jest bardzo trudne.

Karolina
– Słuchałam wywiadu z Piterem Lewinem, który zajmuje się m.in. wstydem. W tym wywiadzie mówił, że dziecko dorastające w rodzinie dysfunkcyjnej stoi przed pewnym wyborem. Kiedy rodzice mówią mu, że jest beznadziejne, nie potrafi niczego zrobić i nigdy tego nie dokona, dziecko może albo przyjąć te opinie i wykształcić w sobie poczucie bycia „złym” (co łatwiej zrozumieć w języku angielskim jako „badness”), albo odrzucić je, choć to trudne, ponieważ jest zależne od rodziców i nie może uznać ich za złych. Ponieważ dziecko nie poradzi sobie się samo i podświadomie to czuje, więc ono bierze to do siebie, tak jak powiedziałeś, w tych plecakach. Zamyka to w sobie.

Magda

– Tak, zgadza się. Tutaj jeszcze ważne to, co powiedziałeś o rodzicu w ogóle jako o roli i figurze rodzica dla dziecka przez większość czasu i życia właśnie dziecka. Ten rodzic jest jak wyrocznia. Rodzic jest najważniejszym odnośnikiem do emocji, do regulacji. Więc jeśli mamy rodzica, który na przykład dodatkowo jest niewyregulowany, czyli jego własne emocje nie są zaopiekowane, nie reguluje ich w sposób zdrowy, to dziecko pokłosiem jakby, dostaje ten wielki bagaż na swoje plecy i rodzic po prostu przekazuje mu ten brak regulacji na jego plecy i dziecko samo sobie po prostu bez rodzica wyregulowanego i, nie poradzi sobie.

Karolina

– Jak można w takim razie rozróżnić, ponieważ każdy z nas czasami czuje wstyd… jak można rozróżnić taki wstyd. Jakie to są dokładnie myśli, emocje, zachowania, a jakie zachowania I myśli dotyczą wstydu toksycznego?

Magda

– Przy wstydzie – emocji zdrowej, jeśli tak na to spojrzymy,  mogą pojawić się takie myśli (odniosę się do tego pierwszego przykładu z prezentacją) – Czyli jeśli coś mi nie wyszło, osoby wychodzą z sali, kiedy ja mówię, to przy tej zdrowej,  mam mniej więcej takie myśli: 

– no dobra coś wyszło nie tak, ale [i tu mogę się zwrócić do swoich zasobów] to było jednorazowe, poprzednia prezentacja wyszła mi bardzo dobrze, wszyscy słuchali, dostałam dobrą informację zwrotną. Tak się zdarza, że czasami właśnie coś nie wyjdzie. Być może mogę przeredagować tę prezentację na przyszłość, żeby słuchacze mieli więcej uwagi, mogli przekierować na słuchanie mnie, a być może mogę w ogóle zwrócić się właśnie do odbiorców i zapytać co oni zauważyli, że jest może coś nie tak, może mówię za długo, źle formułuję może zdania i właśnie za długie, zbyt wielokrotnie złożone. Więc warto, znaczy wtedy ta osoba przekierowuje jakby na te swoje zasoby I co mogę zmienić? Tam jest działanie, tam jest ruch, tam jest jakby do działania i zmiany.

Natomiast przy toksycznym wstydzie, ja bym to tak określiła dosyć mocno, ale takie skojarzenie mi też przychodzi, że to jest takie podważenie w ogóle własnego jestestwa jako człowieka. Czyli tu się pojawią takie sformułowania: jestem beznadziejna we wszystkim, czy beznadziejny. Nic mi kompletnie nie wychodzi. Więcej razy się za to nie wezmę, bo czego nie dotknę, to tak naprawdę potrafię tylko zepsuć. Nie jestem godna, godna na przykład miłości, nie jestem godna relacji. Więc to już są takie naprawdę bardzo trudne myśli, myśli, które się nawarstwiają i może być w pewnym momencie po prostu trudno sobie z tym poradzić samemu.

Karolina
-Jasne, rozumiem, że działa to trochę jak huragan z którym przychodzą trudne myśli i uczucie, że się na coś nie zasługuje. 

 
Magda
-Dokładnie, tak, że osoba może mieć uczucie, że nie zasługuje.
 
Karolina
– A w takim razie, dlaczego w takich sytuacjach pojawia się wstyd? Jeśli to była jednorazowa sytuacja, skąd ten wstyd się bierze, dlaczego pojawia się w tej  konkretnej sytuacji?
 
Magda
– To jest dobre pytanie. Myślę, że przy toksycznym wstydzie warto przyjrzeć się źródłom – skąd mógł się on zacząć pojawiać w naszym życiu. Gdzie to wszystko się zaczęło? Jeśli mówimy o rodzinach dysfunkcyjnych, to skupiłabym uwagę na rodzinę, na naszych najbliższych opiekunach, rodzicach, ale często również na rodzeństwo. Na przykład jeśli byliśmy permanentnie krytykowani za naszą postawę i to, co robimy. Nigdy nie byliśmy wystarczającymi dla rodziców. Poprzeczka była stawiana nienaturalnie wysoko i nie mogliśmy do niej doskoczyć. Wspomniałam również o rodzeństwie, ponieważ źródłem może być porównywanie dzieci. Na przykład, jeśli mamy starszego lub młodszego brata czy siostrę, rodzice porównywali nasze oceny, mówiąc, że dostaliśmy 5, a dlaczego nie 6, jak nasz brat. To jest bazowe doświadczenie, z którym później idziemy przez życie. W dorosłości, w sytuacjach, które wystawiają nas na ocenę, jak np. prezentacja, mogą uruchamiać się stare schematy wyniesione z domu, które nie zostały przepracowane. Nie daliśmy sobie z nimi rady i teraz się odzywają, zalewając nas, ponieważ nie było żadnej regulacji. Nie spojrzeliśmy w stronę tego toksycznego wstydu i nie zaopiekowaliśmy się nim, żeby było nam później łatwiej.
 
Karolina
– Czyli tak naprawdę nie do końca reagujemy na obecną sytuację, tylko wracamy myślami do tego, co kiedyś mówili nam rodzice, i projektujemy to na obecną sytuację. Skojarzyłam to z czymś, czym chciałabym się podzielić. To jest trochę jak świstoklik w Harrym Potterze – dotykasz go i przenosisz się do innego miejsca. wracamy w głowie do przeszłości do tego, co kiedyś nam mówili rodzice I teraz jakby projektujemy, że pewnie tutaj jest podobnie.
Magda
 – Tak, dokładnie. Bardzo dobrze to ujęłaś. Myślę, że to jest dobra konkluzja, ponieważ ten wstyd przenosi nas, jakby teleportuje do tamtych chwil z przeszłości.
 
Karolina
 – Jeżeli myślisz, że toksyczny wstyd dotyczy właśnie Ciebie, albo masz sytuacje, w których czujesz się gorszy lub zupełnie beznadziejny, to przejdziemy teraz do drugiej części, która będzie dla Ciebie bardzo ważna. Warto wiedzieć, że nie musisz tak funkcjonować przez całe życie. Na szczęście nasz mózg jest neuroplastyczny i może się zmieniać w pewnych aspektach, więc warto nad tym pracować. Magda, jak można pracować nad toksycznym wstydem?
 
Magda
– Powiem coś może banalnego, ale myślę, że pierwszym krokiem jest spojrzenie na ten toksyczny wstyd. To znaczy, zderzenie się z tym, że mamy w sobie taką część, która może się odzywać. To nie świadczy o tym, że coś z nami jest nie tak, tylko że trzeba to zobaczyć, przyjąć i trochę sobie z tym posiedzieć. Podam przykład… Jeśli jesteś sam lub sama w mieszkaniu, wystarczy, że weźmiesz poduszkę. Połóż ją przed sobą, zamknij oczy i spróbuj przenieść się do najwcześniejszego momentu, jaki pamiętasz z dzieciństwa. Zacznij odtwarzać różne sytuacje, zobacz swoich rodziców, posłuchaj komunikatów, które do Ciebie kierowali. Może się okazać, i tak jest często, że te myśli i zdania, które masz teraz w sobie i które się pojawiają w sytuacjach, takich jak prezentacja, w rzeczywistości nie należą do Ciebie, tylko są słowami Twoich rodziców z tamtego czasu. Możesz nawet na głos wypowiedzieć te rzeczy do poduszki lub pluszaka, z którym masz dobre wspomnienia z dzieciństwa. Wypowiedz je, wypuść je z siebie, daj sobie ulgę samym mówieniem o tym. To jest jedna rzecz, którą można zrobić.

Inną formą może być zwrócenie się do otoczenia, czyli takie trochę lustrzane odbicie. Możemy zwrócić się do osób z naszego najbliższego otoczenia, ważne, aby były to osoby bezpieczne, którym ufamy. Często mogą to nie być rodzice. Może to być przyjaciel lub przyjaciółka. Warto zapytać, jak oni nas postrzegają, jak widzą nas jako człowieka, jako przyjaciela. Czy były momenty, w których zauważyli we mnie ten wstyd, ale z jakiegoś powodu nie mówili mi o tym? Można umówić się na szczerą rozmowę, która może przynieść wiele korzyści.

Karolina
– Uśmiechnęłam się, bo to wydaje mi się bardzo ciepłym podejściem do samego siebie, z dużą chęcią zrozumienia i ciekawością. Domyślam się, że niektórzy z was mogą czuć, że ten wstyd was męczy lub ciągle myślicie, że jesteście gorsi, co może prowadzić do uczucia walki, próbując pozbyć się tego wstydu. On jednak ciągle tam jest, co może być strasznie męczące. To, co powiedziałaś, wydaje mi się bardzo miłym gestem wobec siebie, chęcią przyjrzenia się temu i zrozumienia, aby móc nad tym pracować. Póki tego nie zobaczymy, to trochę jakbyśmy byli tyłem do góry. Jeżeli jesteśmy tyłem do góry, to nigdy nie widzimy, jak ona wygląda, jak się tam wspiąć, którędy droga prowadzi. To, o czym mówisz, kojarzy mi się z odwróceniem się w stronę tej góry.

 
Magda
 – Tak. I tutaj przychodzi mi na myśl słowo empatia w kontekście toksycznego wstydu. Wstyd znika przy empatii. Jeśli mamy kontakt z osobami, które są dla nas dobre, z którymi mamy miłe wspomnienia i dobre relacje, usłyszenie komunikatu w stylu: „Przyjmuję cię taką, jaka jesteś” może być bardzo pomocne. To nie definiuje Ciebie jako osoby ani nie skreśla, to jest po prostu część Ciebie, którą uznaję i to jest w porządku..

 

Karolina

 – To mi przypomina, dlaczego terapia grupowa może być pomocna dla osób, które wychowywały się w dysfunkcyjnych domach. Co może być korzyścią i plusem dla tych osób, które dołączają?

 

Magda
 – Przede wszystkim, moment wejścia do grupy, czyli do ludzi. Tak jak mówiłam wcześniej, toksyczny wstyd, kiedy się nawarstwia, powoduje, że odcinamy się od innych, nie chcemy się skonfrontować z tym uczuciem, ponieważ nie jest to przyjemne. Natomiast terapia grupowa z założenia jest miejscem bezpiecznym, z osobą prowadzącą, która moderuje całość, dbając o to, by każdy uczestnik czuł się dobrze i był zaopiekowany, nawet jeśli wyjdą na wierzch trudniejsze emocje.

Jeśli chodzi o poczucie toksycznego wstydu, mówiłam wcześniej o lustrzanym odbiciu. W terapii grupowej mamy taką możliwość, bo jak sama nazwa wskazuje, terapia grupowa to więcej niż dwie osoby. Mamy kilka luster, w których możemy się przejrzeć, ale jesteśmy tam na swoich warunkach. Prowadzący czuwa, byśmy mogli otwierać się w swoim tempie, nie przyspieszając pewnych rzeczy. Praca z toksycznym wstydem nie jest łatwa i to warto podkreślić. Jednak w dłuższej perspektywie jest to coś dobrego, co może nas na nowo kształtować, dając wewnętrzną wolność – że mogę, potrafię i radzę sobie. Terapia grupowa pomaga przemodelować myślenie w stronę zasobów, które mamy. Grupa pozwala nam próbować różnych rzeczy zanim wyjdziemy do świata. Zanim wyjdę do świata, tutaj, w tym małym świecie, mogę próbować różnych rzeczy.

 
Karolina
 -Tak, myślę, że to jest dobrze powiedziane, że terapia grupowa to miejsce na próby generalne, gdzie możemy ćwiczyć bez obawy o ocenę. Możemy coś zrobić nieidealnie, powiedzieć coś i to jest w porządku. Możemy poczuć się w atmosferze próbowania.
 
Magda
-Tak, i być przyjętym. Myślę, że to jest bardzo ważne.
 

Karolina
-Świetnie, że wspomniałaś, dlaczego praca nad toksycznym wstydem jest ważna.  To wymaga dużo pracy, ale można podejmować wyzwania i robić rzeczy, na których nam zależy. Wiemy, że pojawią się krytyczne myśli, ale to daje wolność do robienia rzeczy, na których nam zależy i podejmowania kolejnych wyzwań, które naprawdę chcemy zrealizować, mimo że coś nas trzyma.

Magda
-Tak, myślę, że warto dodać, że terapia, czy to indywidualna, czy grupowa, zawsze niesie ze sobą pewien rodzaj ryzyka, ponieważ nie wiemy, co się wydarzy. To normalne, że możemy się tego bać i ten strach może się pojawić. Jednak skutki wejścia do grupy i tego, co się tam dzieje, jak osoby oddziałują na siebie, mogą naprawdę poprawić życie i komfort życia.

Karolina
-Mam jeszcze jedno ćwiczenie, które może być pomocne, jeśli trudno zacząć. Słyszałam o takim wyobrażeniu… żeby pomyśleć o sobie jak o domu. Ktoś przychodzi do tego domu i puka. Ta osoba ma zabłocone buty, a Ty mówisz: „Pewnie, że wchodź, ale buty zostaw proszę przed domem.” Ta osoba, to taka bardzo krytyczna myśl, związana z toksycznym wstydem. Takie myśli, wiecie, agresywne wręcz. Te zabłocone buty to te negatywne epitety, jak: „jesteś do niczego”, „jesteś totalnie beznadziejny”. Myśl krytyczna może wejść, ale te bardzo niemiłe, negatywne epitety zostają przed domem.

Magda
– Świetne ćwiczenie.

Karolina
– Dziękujemy Ci bardzo. Dziękuję Ci Magdo.

Magda
– Dzięki, Karolino. Do zobaczenia 🙂👋.

Karolina
-Do zobaczenia 🙂👋.

Umów konsultację - Diagnoza ADHD

Wypełnij formularz i prześlij zgłoszenie